Odkrywanie dziwacznego tańca Bitcoina: czy Peter Brandt jest prorokiem, czy tylko kolejnym traderem?

W oświadczeniu, które można opisać jedynie jako rozkoszne igraszki z losem, legendarny trader Peter Brandt zauważył, jak twierdzi, niezwykłą konfigurację cen Bitcoina (BTC). Post na stale tętniącej życiem platformie X zawiera wykres tak skomplikowany, że mógłby konkurować z maszyną Rube Goldberga, pokazując zwyżkową formację dna, która przypomina płaskość naleśnika po szczególnie obfitym śniadaniu.

Tom Bitcoina: Anemika jako powieść wiktoriańska

Ten wykres, tak ekscentryczny w swojej konstrukcji, często zwiastuje silne wybicia w górę. Ach tak, wydaje się, że sprzedający, ci znużeni wojownicy finansów, wyczerpali swoje motywy, pozostawiając kupujących z kuszącą perspektywą przejęcia kontroli nad dziećmi pozostawionymi bez nadzoru w sklepie ze słodyczami. Jeśli ten scenariusz zakończy się pozytywnie, możemy być świadkami wybicia, które może spowodować wzrost cen niczym latawiec na ostrym wietrze.

Według zawrotnych wykresów, jeśli Bitcoin utrzyma swoją delikatną przyczepność powyżej 92 000 dolarów, w krótkim okresie możemy po prostu galopować w kierunku przedziału cenowego od 94 000 do 95 000 dolarów. Przy odrobinie pozytywnych nastrojów na szerszym rynku kryptowalut moglibyśmy nawet flirtować z psychologiczną barierą 100 000 dolarów – kwotą, która wydaje się mieć cały urok zakazanego owocu.

Jednakże, drogi czytelniku, gdyby wzór Brandta nie ułożył się jak gwiazdy w pochmurną noc, a Bitcoin spadłby poniżej poziomu 90 000 dolarów, nasze bycze marzenia ległyby w gruzach. Możemy wtedy być świadkami dalszego spadku, prowadzącego do potencjalnego spadku w otchłań z 84 000 do 86 000 dolarów lub, co gorsza, do przerażającego poziomu 70 000 dolarów – obszaru, w którym inwestorzy szepczą historie o rozpaczy.

„Nadałem nazwę tej konkretnej konfiguracji prętów.

Czy ktoś wie, jak to nazywam? I co to sugeruje?”

– Peter Brandt (@PeterLBrandt) 8 stycznia 2026 r

W tym momencie Bitcoin kosztuje raczej skromne 90 212,43 dolarów, co oznacza spadek o 2,2% w ciągu ostatnich 24 godzin – trochę jak poślizgnięcie się na skórce od banana. Biedna moneta spadła ze dziennego szczytu wynoszącego 92 652,09 dolarów do najniższego poziomu 89 578,31 dolarów, po czym odważnie, ale słabo odbiła się i powróciła do obecnego stanu.

Jednak to odbicie niewiele zrobiło, aby rozpalić pasję wśród użytkowników, ponieważ wolumen obrotu Bitcoinem spadł o 18,41% do marnych 43,58 miliarda dolarów. W ekosystemie doszło również do znacznego exodusu funduszy ETF Bitcoin, ożywiając obawy o pozycję aktywów na rynku – trochę jak obserwowanie powolnego tonięcia statku, podczas gdy wszyscy debatują nad zaletami kamizelek ratunkowych.

Co więcej, wydaje się, że większość traderów ostrożnie wycofuje swoje lewarowane pozycje, co powoduje spadek liczby otwartych pozycji. Wydaje się, że to odwrót jest bezpośrednią reakcją na niepewność makroekonomiczną unoszącą się w USA – prawdziwą chmurę mroku unoszącą się nad naszym krajobrazem finansowym.

Co może wywołać wzrost Bitcoina? Może świeca?

Warto zauważyć, że jeśli przewidywania Petera Brandta rzeczywiście się spełnią, a Bitcoin przekroczy nieuchwytny próg 100 000 dolarów, możemy być gotowi na wspaniały wzrost. Inwestor venture capital Tim Draper z całą pewnością jasnowidza wierzy, że ten flagowy aktyw kryptograficzny może wzrosnąć do zdumiewających 250 000 dolarów do 2026 r., pod warunkiem, że znajdzie zastosowanie na globalnym bazarze finansowym.

Z drugiej strony Mike McGlone z Bloomberga ostrzega, przewidując, że Bitcoin może znaleźć się o krok od katastrofalnego krachu, jeśli tradycyjne ryzykowne aktywa, takie jak akcje, zaczną się chwiać. Łączy los naszego ukochanego Bitcoina ze stabilnością rynków akcji, oddając w ten sposób niepewne wzajemne oddziaływanie naszej nowoczesnej gospodarki.

2026-01-08 15:08