Czy Bitcoin może ponownie osiągnąć 100 tys. dolarów w styczniu? Szanse są! 😲💰

Ach, Bitcoinie! Burzliwa bestia świata cyfrowego, która w pierwszych miesiącach tego roku była świadkiem żywiołowego napływu funduszy typu Spot ETF. Żarliwy popyt zarówno ze strony skromnego inwestora detalicznego, jak i imponującego tytana instytucjonalnego spowodował, że w pierwszym tygodniu października ta wirtualna waluta osiągnęła zenitowy poziom 126 tys. dolarów – to naprawdę spektakl godny najwspanialszej rosyjskiej powieści!

A jednak, spójrzcie! Ostatnie dziesięć tygodni nie było łaskawe, bo zapoczątkowało bessę, którą uświetniły ponure przewidywania analityków, wśród nich bystry Julio Moreno z CryptoQuant, który sugeruje, że rok 2026 może nie być świadkiem radosnego powrotu rekordów wszechczasów. O, jak przewrotny jest los!

Kiedy to piszę, podaż monet stablecoin wydaje się rosnąć niczym niechętny towarzysz, co wskazuje na potencjalną siłę nabywczą, choć obecnie pozostaje ona na uboczu. Gdyby ten nastrój uległ zmianie, można by odważyć się marzyć o rajdzie Bitcoina do legendarnych 100 000 dolarów w styczniu, co jest perspektywą tak kuszącą jak butelka dobrej wódki w mroźną zimową noc.

Niestabilne wody: kupujący Bitcoiny się wahają

Niedawne pismo od AMBCrypto ujawniło, że nasi doświadczeni uczestnicy rynku zakładają zbroję defensywną. Jednotygodniowy wskaźnik 25-Delta Risk Reversal pokazuje, że instytucje są bardziej skłonne do ochrony swoich aktywów przed spadkami cen, niż oddawania się lekkomyślnym ryzykom w przypadku agresywnych wybić. Och, co za rozważna gromada!

Wykres dzienny, drogi czytelniku, przedstawia raczej ponury portret, z dominującymi tendencjami niedźwiedzimi. Presja sprzedaży wisi w powietrzu i niestety wydaje się, że kupujący nie są w stanie wykrzesać tak dużej wzrostów, która wytrzymałaby próbę czasu. Odważna próba przełamania oporu wartego 94 tys. dolarów spotkała się z głośnym odrzuceniem – zupełnie jak chłop szukający audiencji u cara!

W ciągu ostatnich dwóch tygodni poziom 90 tys. dolarów stał się potężną fortecą. Byczy postęp poza tymi oporami wydaje się tak odległy jak syberyjskie lato. Jednak losy potrafią być kapryśne, prawda?

Dlaczego wzrost wartości Bitcoina powyżej 90 tys. dolarów może nie być tylko mrzonką

Płynność, drodzy przyjaciele, to gwiazda wyznaczająca ceny. Grupa krótkich likwidacji mieszczących się w przedziale od 91 tys. dolarów do 96,4 tys. dolarów, tak blisko obecnej ceny rynkowej Bitcoina, szepcze o możliwym krótkoterminowym rajdzie – zachwycająca koncepcja, która może po prostu popchnąć nas powyżej 96 tys. dolarów, jeśli uruchomi kaskadę likwidacji. Ach, wesoły taniec handlarzy!

Należy jednak pamiętać, że takie ruchy, napędzane przez rynek instrumentów pochodnych, mogą wymagać wycofania się, ponieważ inwestorzy skorzystają z okazji, aby schować swoje zyski lub pozbyć się swoich pozycji. W końcu rozważny handlarz wie, kiedy ucztować, a kiedy pościć!

Handlowcy, uważajcie: wezwanie do odsunięcia na bok czujności

Takie warunki rynkowe, drodzy rodacy, stwarzają znaczne ryzyko zarówno dla byków, jak i niedźwiedzi. Niska płynność w okresie świątecznym doprowadziła do wielu ostrych odrzuceń na oporze 90 tys. dolarów – na naszych oczach rozegrał się prawdziwy dramat. Co więcej, dowody sugerują, że presja sprzedaży ze strony posiadaczy długoterminowych akcji przypomina uśpionego niedźwiedzia, jest minimalna, ale silna.

Jak zauważył w listopadzie mądry Benjamin Cowen, odbicie do 200-dniowej średniej kroczącej (obecnie wynoszącej 106,8 tys. dolarów) oznaczałoby w skali makro niższe maksimum. Niestety, nie należy się spodziewać w najbliższym czasie rajdu na nowy poziom chwały.

Refleksje końcowe

  • Bitcoin znalazł się w bagnie niezdecydowania, w obliczu powtarzających się odrzuceń przy oporze 90 tys. dolarów w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Co za tragikomedia!
  • Narzut związany z klastrami płynności sugeruje, że w styczniu możliwy może być wzrost do przedziałów 94–96 tys. USD. Nie trać nadziei, drogi czytelniku!

2026-01-02 18:19