
Teraz surowe liczby wyglądają wręcz przygnębiająco, jak ostatni akt sztuki, w którym wszyscy rozpaczają. Ale wstrzymaj konie; prawdziwa historia dotyczy tego, co myślą inwestorzy. Czy sprzedają w panice, czy po prostu przygotowują się do hazardu, w którym mają nadzieję zarobić, jeśli sytuacja się odbije? Coraz mniej tokenów opuszcza giełdy, co może oznaczać, że inwestorzy po prostu flirtują z katastrofą, zamiast rzucać się w nią na oślep. Taniec na rynku oscyluje między „kupuj dip” a „zobaczmy, co się stanie”, jak niezdarna para próbująca tańczyć walca, ale depcząc sobie nawzajem po palcach.