
Chociaż grube koty skubają różne ryzykowne kąski, nie porzucają swoich starych ulubieńców – o nie! Bitcoin pozostaje kotwicą makro, choć bardziej przypomina rozmoczoną tratwę kołyszącą się na wzburzonym morzu, ograniczoną przez masywną przywrę wieloryba w pobliżu średnich kroczących. Akcja cenowa? Jest żywy jak śpiący leniwiec, a wypływy sygnalizują nastawienie „meh” – główni gracze wolą zmniejszać ekspozycję, niż zawzięcie się bronić. Bitcoin dryfuje na boki, marząc o rajdzie tak nieuchwytnym, jak obietnica grzecznego polityka. A Ethereum? Ach, Ethereum wisi na krawędzi klifu, walcząc z EMA jak zmęczone wiece gladiatorów – błyskają i blakną szybciej niż miraż na pustyni. Pomimo mniejszych odpływów, ETH nie jest już drugim wyborem z rozbawieniem – nie, ta korona należy teraz do XRP i Solany. 😊